Wakacyjnie

W drugiej połowie wakacji Katolicki Klub Turystyczny „Wędrowiec” zorganizował jednodniowy wyjazd w Bieszczady. W sobotę, 10 sierpnia 2019 r., klubowicze i sympatycy wyruszyli zdobyć dwa szczyty: Jasło i Hyrlatą.

Przed wyjściem na szlak z Cisnej uczestniczyliśmy we Mszy św. w tamtejszym, dobrze nam znanym kościele pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika. W tej gościnnej parafii zatrzymaliśmy się kolejny raz, aby rozważać Słowo skierowane do nas i zatrzymać się w codziennej gonitwie uwielbiając Chrystusa ukrytego w małym, białym opłatku. Ojciec Dyrektor nawiązując do Ewangelii przypomniał dobrze znaną przypowieść, mówiącą o tym, że tylko ziarno, które obumrze przyniesie obfite plony. Jesteśmy takim ziarnem i mamy narodzić się na nowo do życia wiecznego, jako nowy człowiek.

Wakacje sprzyjają takiemu odrodzeniu, dzięki odpoczynkowi i nabraniu nowej energii do dalszej pracy, przede wszystkim nad sobą.

Ta wyprawa dała możliwość trenowania ciała i spróbowania swoich sił przy podejściach na oba szczyty, niezbyt wysokie, bo liczące sobie niewiele ponad 1100 m. Trasa składała się z dwu części: najpierw wejście na Jasło, a potem po dotarciu na Przełęcz nad Roztokami, kolejne podejście na Hyrlatą. Oba szczyty zaliczają się do Korony Bieszczadów, a że wielu z nas zdobywa tę odznakę, więc była to sposobność do znacznego powiększenia swojego dorobku. Przy okazji zaliczyliśmy mniejsze wzniesienia: Okrąglik i Berdo.

Podziwialiśmy widoki na połoniny i przemierzaliśmy jedną z nich w letnim słońcu. Nie da się opisać piękna tej specyficznej mieszanki traw czesanych wiatrem i kwiatów mieniących się wszystkimi odcieniami niebieskiego i fioletu z kwitnących licznie goryczek oraz obficie owocujących borówek. Na skraju lasu napotkaliśmy nowy gatunek grzyba – okratka australijskiego – wyglądającego jak ośmiornica, z mackami o intensywnie czerwonej barwie i niezbyt przyjemnym zapachu wydzielanym przez czarny śluz.

Przy ścieżce na zejściu z Jasła kilka lat temu odkryto pozostałości okopów i umocnień z czasów Konfederacji Barskiej, a obecnie została tam urządzona ścieżka historyczna. Z zainteresowaniem czytaliśmy informacje zamieszczone na kolejnych tablicach opisujących te znaleziska oraz czasy walk toczonych w XVIII w. na tamtym terenie.

Na trasie nie obyło się bez przygód. Przy szlaku zauważyliśmy niewypał z czasów II wojny światowej. Powiadomione służby miały problem z dotarciem do tego odludnego miejsca, a my problem ze sprawnym powrotem. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i mamy nadzieję, że tragiczna historia tych ziem naznaczonych piętnem nieludzkiej wojny, nie będzie powodem nieszczęścia dla wędrowców, przemierzających tak jak my bieszczadzkie szlaki.

Po zejściu na Żubracze wsiedliśmy do czekającego już autobusu i późną nocą wróciliśmy do domu.

Był to piękny wakacyjny dzień, a emocje i ciekawostki jakie przyniósł, z nawiązką wynagrodziły trudy pieszego wędrowania.

Do zobaczenia na kolejnych trasach: w Beskidzie Wyspowym już 21 września 2019 r. a potem po malowanych w jesienne barwy Bieszczadach 12 października 2019 r.

Agata Dąbal

Opublikowano dnia: 01.10.2019