Zimowe przedwiośnie
Ciemną nocą, przed świtem 14 lutego 2026 r. Wędrowcy wyruszyli na kolejną wyprawę trasą Głównego Szlaku Beskidzkiego. Ten sobotni wyjazd rozpoczynał się bardzo wcześnie ze względu na długi dojazd i trudną zimową trasę. W czasie podróży autobusem słuchaliśmy informacji i opowieści naszego przewodnika – Reni – o osuwisku i powstaniu Jeziorek Duszatyńskich, które były jednym z celów tego wyjazdu. Obecnie znajdują się one w obrębie Rezerwatu Zwiezło.
Dzień był wyjątkowo ciepły, jak na tę porę roku. Powitaliśmy go w Komańczy, w małym przytulnym kościele, skłaniającym do modlitwy i bliskości Boga. Nawiedziliśmy to miejsce w święto Cyryla i Metodego misjonarzy,
patronów Europy.
Czytania, Ewangelia i nauka Ojca Duchownego wpisywały się zarówno w charakter święta, jak i w hasło bieżącego roku duszpasterskiego: „Uczniowie - misjonarze”. Jezus rozsyła uczniów by głosili Słowo. My także, jak Jego uczniowie, mamy dawać przede wszystkim świadectwo wiary i dobrego życia.
Po Mszy św. przyszedł czas na świętowanie urodzin Ojca Duchownego. Były użyteczne prezenty i cukierki na drogę. Na tym jednak nie skończyły się uroczystości i atrakcje tego dnia: przed wyjściem na szlak było jeszcze mnóstwo innych słodkości.
Pomimo zimowej pory i górskich krajobrazów, na trasie szlaku w Komańczy i Prełukach było bezśnieżnie.
Przekroczyliśmy wezbrany potok, starając się nie przemoczyć butów zaraz na początku wędrówki.
W Prełukach przechodząc mostem nad Osławą przeszliśmy przez granicę pomiędzy Karpatami Wschodnimi i Zachodnimi. Jest to równocześnie granica pomiędzy Beskidem Niskim i Bieszczadami.
Na szlaku w dolinach było błoto i rozmiękła ziemia – warunki typowe dla przedwiośnia. Słychać było prawdziwie wiosenne ptasie trele.
Świeciło słońce, a niewielkie chmurki dodawały uroku porankowi.
Taka sceneria była doskonałym tłem na zrobienie pamiątkowego zdjęcia przy Jeziorkach Duszatyńskich. Był to także czas wręczania nagród. Odznakę brązowego Wędrowca otrzymał jeden z młodszych, ale już pełnoprawnych i zaprawionych Wędrowców. Nagroda tym bardziej cenna, że w ubiegłych latach był on zdobywcą odznak Małego Wędrowniczka.
Z każdym kilometrem i metrem w górę pogoda zmieniała się. Naszym udziałem była i mgła, i deszcz, i śnieg, który czekał na nas na Chryszczatej i popadał także z ciężkich, ciemnych chmur.
Na trasie napotkaliśmy tropy i ślady wszystkich największych, charakterystycznych dla tej krainy zwierzaków: wilka, żubra i niedźwiedzia. Te ostatnie były naprawdę ogromne i wyglądały jak ślady yeti. Grupa licznych indywidualistów chadzających z reguły w różnym tempie zrobiła się zwarta i jakby nieco ostrożniejsza.
Schodziliśmy do Turzańska przy świetle latarek. Na szczęście autobus czekał przy samym zejściu ze szlaku. W ciepłym wnętrzu, jadąc do domu podziwialiśmy pięknie oświetlone cerkwie w Turzańsku, Szczawnem i Kulasznem.
Kolejna wyprawa to marcowa Droga Krzyżowa, na którą nie trzeba nikogo specjalnie zapraszać. W tym roku będzie to szczególne przeżycie, bo planujemy ją po ścieżkach przy Pustelni św. Jana z Dukli.
Agata Dąbal

Więcej zdjęć zobaczysz w naszej galerii.
















