Na dobry początek

Pierwszą wyprawę zorganizowaną w roku 2026 rozpoczęliśmy na dobre w parafii pw. św. Anny w Święcanach, gdzie posługuje obecnie nasz Ojciec Duchowny.

Dojechaliśmy tam wczesnym rankiem w sobotę, 24 stycznia i nawiedziliśmy tamtejszy zabytkowy kościół z początku XVI wieku. Niewielka drewniana budowla znajdująca się na szczycie wzniesienia, kryje w sobie wspaniałe wnętrze, pełne malowideł i rzeźb. Obecnie na terenie parafii funkcjonuje kilka kaplic, a w budowie jest nowa, większa świątynia.

W trakcie Mszy św. wysłuchaliśmy czytań, a następnie nauki Ojca Duchownego o zazdrości niszczącej relacje. Patrzmy na osiągnięcia innych ludzi z podziwem, a nie z zawiścią. Szczególnie z najbliższymi nie powinniśmy niezdrowo konkurować, ale wzajemnie się wspierać.

Po Mszy św. pojechaliśmy autobusem do miejscowości Kryg. Dzięki maestrii naszego kierowcy dojechaliśmy prawie na szczyt Łysuli, gdzie znajduje się nowa wieża widokowa. Obiekt ten zapewnia nie tylko widoki na całe pasma Beskidów i pogórzy otaczających Gorlice, ale jest wyposażony w rurę do zjeżdżania. Ochoczo korzystaliśmy z wszystkich dostępnych atrakcji i z żalem wyruszyliśmy na dalszą wędrówkę.

W Męcinie Wielkiej obejrzeliśmy drewnianą cerkiew pw. św Kosmy i Damiana obecnie użytkowaną jako kościół parafialnyn.

Kolejnym punktem na naszej trasie było Wapienne – nieco senne, prawie nieznane, małe uzdrowisko, ale z wieloma nowymi atrakcjami dla turystów i kuracjuszy: park, fontanny, trasy spacerowe i lokale gastronomiczne, gdzie można skosztować lokalnych przysmaków.

Dalej nasza trasa wiodła na Ferdel, do kolejnej wieży widokowej, skąd zeszliśmy przy ostatnich jasnych minutach dnia do Folusza. Część grupy, żądna większych wrażeń i dłuższych tras zaliczyła jeszcze Kornuty.

Pomimo fatalnych prognoz pogody góry powitały nas lekkim mrozem, takim w sam raz, aby nie było błota pod nogami. Dobra pogoda z odrobiną śniegu utrzymała się przez cały dzień. W wyższych partiach wzniesień śniegu było zdecydowanie więcej, a nieprzetarty szlak stawał się trudny. Słońce dzielnie walczyło z ołowianymi chmurami, przebłyskując od czasu do czasu na tle błękitnego nieba otwierającego się nad naszymi głowami. Te pogodowe okna były szczególnie cenne po długich zimowych nocach. Dobrego wrażenia nie zakłócały nawet chmury wyciągające się ze wszystkich stron, przewalające się z jednej strony na drugą i kłębiące się na horyzoncie.

Przemierzane przez nas lasy były ciche, bezwietrzne i uśpione. Jednak słońce, którego z utęsknieniem wyczekiwaliśmy pobudziło do życia nie tylko Wędrowców. Oprócz zimowych posępnych głosów kruka usłyszeliśmy dźwięczny, wiosenny ptasi dzwoneczek, pełen nadziei na nadejście cieplejszych dni.

Na jednym z postojów w trakcie wędrówki gratulowaliśmy najwytrwalszym Wędrowcom kolejnych odznak: 3 brązowych, 3 srebrnych i jednej złotej. Teresa i Rafał z okazji zdobycia przez obojga z nich zarówno brązowych, jak i srebrnych Wędrowców zapewnili wszystkim słodki poczęstunek w drodze powrotnej, umilając jazdę autobusem.

Zapraszamy na kolejne wyprawy, w tym na trasy Głównego Szlaku Beskidzkiego, który planujemy przejść w całości w kilku etapach.

Agata Dąbal

Więcej zdjęć zobaczysz w naszej galerii.

Opublikowano dnia: 26.03.2026