Kamienna Laworta

PROGRAM

 

Dla uczestników z Rzeszowa i okolic: Wyjazd o godz. 4:45 z parkingu przy ROSiR w Rzeszowie (od ul. Pułaskiego). Przejazd przez Boguchwałę (godz. 5.00 – przystanek przy kościele) do Ustrzyk Dolnych. Planowany powrót do Rzeszowa ok. godz. 20:30.

Dla uczestników z Jasła i okolic: Wyjazd o godz. 5:00 z przystanku PKS na Rynku w Jaśle. Planowany powrót do Jasła ok. godz. 20:30.

 


Trasa wędrówki górskiej: Ustrzyki Dolne – Kamienna Laworta (751) – Brańcowa – Jureczkowa




Do przejścia ok. 19 km. Za przejście trasy zdobywamy 23 punkty do GOT oraz 1 punkt do GOA i 1 punkt do Odznaki KKT Wędrowiec oraz szczyt do Korony Ustrzyckich Gór. Czas przejścia około 7 godzin (trasa przejścia może zostać zmieniona i dostosowana do panujących w tym czasie warunków atmosferycznych).
UWAGA!!! Będzie ciemno!



Nawiedzamy: Kościół św. Józefa Robotnika w Ustrzykach Dolnych (Msza Święta)

 

 

 


Zabieramy:

  • odpowiedni ubiór i odpowiednie obuwie do wędrówki górskiej,
  • latarkę!!!
  • jedzenie,
  • termos z herbatą,
  • wodę do picia w dostatecznej ilości,
  • Książeczki GOT, GOA, KS KKT.

 



Koszt wyjazdu:

  • 30 zł - uczniowie do ukończenia szkoły średniej,
  • 50 zł - członkowie KKT „Wędrowiec” z opłaconą składką,
  • 60 zł – pozostali członkowie PTTK z opłaconą składką,
  • 75 zł - sympatycy.

 

 


Zapewniamy:

  • przejazd autokarem,
  • opiekę przewodnicką,
  • ubezpieczenie członków PTTK w ERGO Hestia.

 

Uwaga: Sympatycy ubezpieczają się we własnym zakresie.

 

Zachęcamy do wstąpienia do naszej wspólnoty turystycznej KKT „WĘDROWIEC” PTTK Rzeszów. Szczegóły tutaj.



Zgłoszenia oraz wpisowe przyjmują:
Ks. Daniel
Ks. Wojciech
Renata Biega
email: kontakt[at]kktwedrowiec.pl


Zgłoszenia będą przyjmowane od 16 października 2019 r.

 



Brak wpisowego do dnia 4 listopada 2019 r. powoduje skreślenie z listy. Po tym terminie zwrot wpisowego będzie możliwy tylko po wskazaniu na swoje miejsce innej osoby.

 

Uczestnictwo w wyjeździe jest zgodą na wykorzystanie swojego wizerunku przez KKT Wędrowiec (m.in. publikacje filmów i zdjęć na stronach www i portalach społecznościowych).

 

Opublikowano dnia: 14.10.2019


W spokojnym rytmie

Katolicki Klub Turystyczny „Wędrowiec” zorganizował 21 września 2019 r. wyprawę w mniej znane partie Beskidu Wyspowego. Wyjeżdżając z Rzeszowa, jak zwykle wczesnym rankiem, pozbieraliśmy „po trasie” kolejnych uczestników i prawie planowo zdołaliśmy dotrzeć do miejscowości Przyszowa, gdzie w kościele parafialnym pw. św. Mikołaja uczestniczyliśmy we Mszy św. Zabytkowe wnętrze okazałej świątyni, wypełnione jest rzeźbami i malowidłami, z których część pochodzi z poprzednich budynków pełniących tutaj funkcje sakralne. Renia – nasz przewodnik – podała interesujące informacje o historii tego obiektu i ciekawych elementach wyposażenia.

W święto św. Mateusza Apostoła i Ewangelisty wysłuchaliśmy z uwagą czytań oraz nauki Ojca Duchownego. Przypomniał on najważniejsze treści wynikające z Kazania na górze, jakie według Ewangelii św. Mateusza wygłosił Jezus. Zasady tam zawarte są trudne do wypełnienia, ale obowiązują nas wszystkich. Jesteśmy bowiem wezwani do stałego świadczenia o Chrystusie, przede wszystkim poprzez nasz styl życia i postępowanie zgodne z nauką Jezusa. Jednak jako grzeszni ludzie nie jesteśmy w stanie sami tego dokonać. Ponieważ sami nic nie możemy uczynić, to pomocą służy nam łaska Boga, którą każdy z nas otrzymuje w drodze do zbawienia.

Dzięki dyskretnej pomocy sióstr zakonnych dbających na co dzień o kościół mogliśmy zaspokoić także nasze potrzeby bytowe i spokojnie wyruszyć na szlak. Pierwsza część wiodła przez wieś wzdłuż potoku Słomka, a następnie w górę lasem. Przyszowa jest jedną z najstarszych miejscowości w tym regionie z okazałym dworem byłych właścicieli, nieco zaniedbanym pomimo niedawnego remontu. O świetności tego regionu świadczą ślady po średniowiecznym zamku na górze o nazwie Łyżka – pierwszym ze wzniesień na naszej trasie. Miejsce to, zwane także Wyżka lub Wyska, jest nieco tajemnicze, prawdopodobnie pełne skarbów ukrytych w lochach i otoczone legendami. Jedna z nich mówi o św. Kindze, która uciekając przed Tatarami miała zgubić tu drogocenną łyżeczkę. My znaleźliśmy jedynie mnóstwo grzybów, ciszę i spokój oraz skrzyżowania kilku szlaków prowadzących w różne strony, ale niezbyt dobrze oznakowanych w terenie, o czym mogliśmy się przekonać szukając kilkakrotnie kolejnych znaków. Kontynuując wędrówkę weszliśmy przez Jeżową Wodę na najwyższy tutaj szczyt: Ostrą, skąd przez Cichoń zeszliśmy do Zalesia.

Słoneczna, bezwietrzna pogoda końca lata oraz spokojne tempo marszu sprzyjały wypoczynkowi i rozkoszowaniu się wszystkimi urokami jakie niesie taki dzień. Dodatkowe atrakcje to wspaniałe panoramy na Beskidy i Gorce, z dość dobrze widocznymi także szczytami Tatr pokrytych pierwszymi płatami śniegu. Dla preferujących bliższe perspektywy były liczne dziewięćsiły, rosnące tuż przy ścieżce oraz rozmaite grzyby, kryjące się w lesie i na łąkach. Pasja ich pozbierania była jedną z najsilniejszych pokus, której nie mogliśmy się oprzeć, a która spowodowała, że nasz terminowy i zgodny z planem powrót do domu okazał się niemożliwy.

Żal było zostawiać ostatnie promienie zachodzącego, jeszcze letniego słońca, kładącego długie cienie – przedsmak nadchodzącej złotej jesieni.

Jeśli chcesz poczuć takie klimaty wybierz się na kolejną wyprawę jaką planujemy już 12 października 2019 r. Wyruszymy zdobywać Łopiennik w Bieszczadach i oczywiście zejść z niego wieczorową porą.

Agata Dąbal

Opublikowano dnia: 06.10.2019


Wakacyjnie

W drugiej połowie wakacji Katolicki Klub Turystyczny „Wędrowiec” zorganizował jednodniowy wyjazd w Bieszczady. W sobotę, 10 sierpnia 2019 r., klubowicze i sympatycy wyruszyli zdobyć dwa szczyty: Jasło i Hyrlatą.

Przed wyjściem na szlak z Cisnej uczestniczyliśmy we Mszy św. w tamtejszym, dobrze nam znanym kościele pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika. W tej gościnnej parafii zatrzymaliśmy się kolejny raz, aby rozważać Słowo skierowane do nas i zatrzymać się w codziennej gonitwie uwielbiając Chrystusa ukrytego w małym, białym opłatku. Ojciec Dyrektor nawiązując do Ewangelii przypomniał dobrze znaną przypowieść, mówiącą o tym, że tylko ziarno, które obumrze przyniesie obfite plony. Jesteśmy takim ziarnem i mamy narodzić się na nowo do życia wiecznego, jako nowy człowiek.

Wakacje sprzyjają takiemu odrodzeniu, dzięki odpoczynkowi i nabraniu nowej energii do dalszej pracy, przede wszystkim nad sobą.

Ta wyprawa dała możliwość trenowania ciała i spróbowania swoich sił przy podejściach na oba szczyty, niezbyt wysokie, bo liczące sobie niewiele ponad 1100 m. Trasa składała się z dwu części: najpierw wejście na Jasło, a potem po dotarciu na Przełęcz nad Roztokami, kolejne podejście na Hyrlatą. Oba szczyty zaliczają się do Korony Bieszczadów, a że wielu z nas zdobywa tę odznakę, więc była to sposobność do znacznego powiększenia swojego dorobku. Przy okazji zaliczyliśmy mniejsze wzniesienia: Okrąglik i Berdo.

Podziwialiśmy widoki na połoniny i przemierzaliśmy jedną z nich w letnim słońcu. Nie da się opisać piękna tej specyficznej mieszanki traw czesanych wiatrem i kwiatów mieniących się wszystkimi odcieniami niebieskiego i fioletu z kwitnących licznie goryczek oraz obficie owocujących borówek. Na skraju lasu napotkaliśmy nowy gatunek grzyba – okratka australijskiego – wyglądającego jak ośmiornica, z mackami o intensywnie czerwonej barwie i niezbyt przyjemnym zapachu wydzielanym przez czarny śluz.

Przy ścieżce na zejściu z Jasła kilka lat temu odkryto pozostałości okopów i umocnień z czasów Konfederacji Barskiej, a obecnie została tam urządzona ścieżka historyczna. Z zainteresowaniem czytaliśmy informacje zamieszczone na kolejnych tablicach opisujących te znaleziska oraz czasy walk toczonych w XVIII w. na tamtym terenie.

Na trasie nie obyło się bez przygód. Przy szlaku zauważyliśmy niewypał z czasów II wojny światowej. Powiadomione służby miały problem z dotarciem do tego odludnego miejsca, a my problem ze sprawnym powrotem. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i mamy nadzieję, że tragiczna historia tych ziem naznaczonych piętnem nieludzkiej wojny, nie będzie powodem nieszczęścia dla wędrowców, przemierzających tak jak my bieszczadzkie szlaki.

Po zejściu na Żubracze wsiedliśmy do czekającego już autobusu i późną nocą wróciliśmy do domu.

Był to piękny wakacyjny dzień, a emocje i ciekawostki jakie przyniósł, z nawiązką wynagrodziły trudy pieszego wędrowania.

Do zobaczenia na kolejnych trasach: w Beskidzie Wyspowym już 21 września 2019 r. a potem po malowanych w jesienne barwy Bieszczadach 12 października 2019 r.

Agata Dąbal

Opublikowano dnia: 01.10.2019